Tosia ma złożoną wadę serca - HLHS. Przeszła 3 operacje na otwartym sercu, wszystkie wykonał prof.
Edward Malec. Dwa pierwsze etapy odbyły się w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie Prokocimiu.
W lipcu tego roku dzięki pomocy wielu wspaniałych osób, tych znanych i tych anomimowych Tosia wyjechała do Monachium,
gdzie prof. Malec dokończył naprawiać jej serduszko.
Zdrowe serce Tosi
Ciąża
Tosia jest naszym pierwszym dzieckiem. Ciąża przebiegała rewelacyjnie. Czułam się świetnie, nie miałam żadnych ciążowych
dolegliwości. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że coś może być nie tak.
Dopiero w 24 tygodniu ciąży podczas USG połówkowego dowiedziałam się, że coś może być nie tak. Moja lekarka dokładnie
obejrzała maleństwo, zrobiła wszystkie pomiary, jedynie z serduszkiem miała problem - nie mogła dostrzec przegrody między
komorami, ale powiedziała żeby się nie niepokoić, to słaby sprzęt i umówiła mnie na następny dzień na USG w szpitalu
Narutowicza w Krakowie. Następny dzień bardzo się dłużył. Chciałam mieć badanie już za sobą, usłyszeć, że wszystko w
porządku. Myślałam, to przecież niemożliwe, żeby naszemu Maleństwu coś było, przecież dobrze się czuję, dbam o siebie...
Jak ja wtedy mało wiedziałam... Nigdy nie zapomnę, gdy po dłuższej chwili przyglądania się serduszku Maleństwa lekarka
zadzwoniła po innego lekarza - wtedy zrozumiałam, że jednak coś nie tak z serduszkiem dziecka. Obawy mojej lekarki
podtrzymywał jej kolega. Nie usłyszałam wtedy, jaka to wada, jedynie jej opis, (zwężenie aorty, brak lewej komory i coś
z zastawkami - tyle pamiętam). Lekarka poinformowała mnie, że jeżeli jej diagnoza się potwierdzi dziecko po urodzeniu
czekają 3 operacje i żebym się nie martwiła, bo w Krakowie mamy najlepszego specjalistę od leczenia małych serduszek -
profesora Malca. Dostałam skierowanie na echo serca do docent Dangel. Z gabinetu wyszłam ze łzami w oczach, kompletnie
oszołomiona.
Następne dni upłynęły na poszukiwaniu informacji o wadach. Trafiłam na stronę Funduszu na Rzecz Dzieci z Wadami Serca
i tam przeczytałam wszystkie historie dzieci. Pojawiła się nadzieja.
Do docent Dangel pojechałam z nadzieją, że diagnoza mojej lekarki okaże się błędna, a ja usłyszę, że z małym serduszkiem
wszystko w porządku. Gdy więc docent Dangel stwierdziła, że to HLHS, z trudem powstrzymałam łzy, a po wyjściu z gabinetu
po prostu się rozpłakałam. Nie mogłam uwierzyć, że to spotyka nas. Powtarzałam sobie słowa pani Dangel, że już widziała
wiele takich serduszek i że są duże szanse na to, że dziecko będzie normalnie żyło, że takie wady leczy się z dużym
powodzeniem i że mamy szczęście, bo jesteśmy z Krakowa, a tam są najlepsi specjaliści. Uwierzyłam, że wszystko jakoś się
ułoży i starałam się żyć normalnie. Zrobiliśmy badania genetyczne, aby wykluczyć wady genetyczne, w ostatnim trymestrze
ponownie wykonaliśmy echo serca u docent Dangel, a od 36 tc raz w tygodniu chodziłam do kliniki na Kopernika na badanie
usg i ktg.