ZDROWE SERCE TOSI

UDAŁO SIĘ
Wróciliśmy z Monachium

Tosia ma złożoną wadę serca - HLHS. Przeszła 3 operacje na otwartym sercu, wszystkie wykonał prof. Edward Malec. Dwa pierwsze etapy odbyły się w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie Prokocimiu. W lipcu tego roku dzięki pomocy wielu wspaniałych osób, tych znanych i tych anomimowych Tosia wyjechała do Monachium, gdzie prof. Malec dokończył naprawiać jej serduszko.

 Zdrowe serce Tosi

II etap

Termin przyjęcia na oddział celem wykonania drugiej operacji wyznaczono nam na niedzielę, 25 lutego. Niestety nie doczekaliśmy się go w domu. W piątek, 23 lutego, podczas wieczornej kąpieli, na dwa dni przed wyznaczonym terminem, Tosia zaczęła sinieć. Na szczęście sinica szybko ustąpiła, ale natychmiast zapakowaliśmy ją w samochód i pojechaliśmy na ostry dyżur. Chyba koło godziny czekaliśmy w poczekalni - Tosia czuła się dobrze, miała saturację około 70%. W końcu przyjęli nas na kardiologię. W nocy Tosia dostała strasznych duszności, była bardzo niespokojna, cały czas płakała. Saturacja spadała jej do 40%. Ponieważ nie udawało jej się uspokoić, a saturacja nie wzrastała, kardiolodzy na wszelki wypadek wezwali zespół reanimacyjny. W końcu udało się Tosię uspokoić i saturacja wróciła do "normalnego" poziomu. Po tych wszystkich środkach, które dostała udało jej się zasnąć. Niestety następnego dnia sytuacja znów się powtórzyła, na szczęście spadek saturacji trwał krócej, ale widać było, że Mała strasznie się męczy. Zapadła decyzja o przeniesieniu na IT. Na poniedziałek wyznaczono termin operacji. Strasznie się bałam, czułam się taka bezsilna, nic nie mogłam zrobić, żeby pomóc Tosi. Mogłam tylko być przy niej. A ona tak strasznie się męczyła.
Operacja odbyła się w poniedziałek 26 lutego i przebiegła planowo, zaraz po przewiezieniu na IT poszliśmy do Tosi. Spała podłączona do tej całej aparatury. Potem kilka razy w ciągu dnia dzwoniliśmy dowiadywać się o jej stan. Był stabilny. Już w nocy odłączono Tosię od respiratora, a na drugi dzień przeniesiono na kardiochirurgię. Pierwsze doby na kardiochirurgii były bardzo ciężkie. Tosia była opuchnięta, miała duszności, problemy z brzuszkiem. Z dnia na dzień było jednak lepiej. W piątej dobie przeniesiono Tosię na oddział X, a w 10 dobie po operacji wypisano do domu.




 

SERDECZNIE DZIĘKUJEMY!!!