Tosia ma złożoną wadę serca - HLHS. Przeszła 3 operacje na otwartym sercu, wszystkie wykonał prof.
Edward Malec. Dwa pierwsze etapy odbyły się w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie Prokocimiu.
W lipcu tego roku dzięki pomocy wielu wspaniałych osób, tych znanych i tych anomimowych Tosia wyjechała do Monachium,
gdzie prof. Malec dokończył naprawiać jej serduszko.
Zdrowe serce Tosi
II etap
W końcu nadszedł czas wyjazdu do Monachium. 6 lipca wieczorem wyruszyliśmy samochodem w długą drogę i następnego dnia o świcie
byliśmy już na miejscu. Droga przebiegła nadzwyczaj dobrze, pomimo iż Tosia spała jedynie ok. 3 godzin. Niestety nie udało nam się tego dnia
zameldować w Ronald McDonald House (domu dla rodzin dzieci leczonych w klinice kardiochirurgii), na szczęście szybko znaleźliśmy miejsce hotelu blisko
kliniki.
8 lipca rano zgłosiliśmy się na oddział, tego dnia Tosia miała wykonane jedyne podstwawowe badania i popołudniu wypuszczono nas jeszcze do
domu. Następnego dnia rano ponownie stawiliśmy się w klinice. Teraz już przyjęli nas na oddział, wykonali wszytkie potrzebne badania (echo, RTG, EKG),
założono Tosi wenflon i pobrano krew do badań. W między czasie udało nam się zameldować w Ronald McDonald House.
10 lipca Tosia miała wykonane cewnikowanie serca. Przed wejściem na salę Tosia dostała "głupiego Jasia" a ja mogłam z nią zostać dopóki
nie zasnęła. Cewnikowanie trawało około 3,5 godziny, poszerzono Tosi jedną tętnicę, zamknięto dwa naczynia krążenia obocznego.
11 lipca zgodnie z planem odbyła się operacja. Tosia szła jako druga, koło południa zanieśliśmy ją pod samą salę operacyjną i oddali w ręce
zespołu operacyjnego. Operacja trwała niecałe 4 godziny, ok. 15.30 Tosia została zwieziona z bloku operacyjnego na IT i od tego momentu mogliśmy być
cały czas przy niej. Jeszcze tego samego dnia wieczorem odłączono Tosię od respiratora.
Leczenie pooperacyjne przebiegało bez powikłań. Tosia z dnia na dzień nabierała sił i pozbywała się kolejnych rurek. Dokładnie tydzień po
operacji została przeniesiona już bez żadnych rurek i kabelków na oddział kardiologiczny i mogła swobodnie bawić się w pokoju zabaw. Niestety
przyplątała się do niej drobna infekcja w związku z czym miała podawany antybiotyk, co opóźniło nasz wypis z kliniki.
W końcu dokładnie 2 tygodnie po przyjęciu do kliniki Tosia została wypisana na przepustkę do Ronald McDonald House, a dzień później, po zrobieniu
wszystkich badań, dostaliśmy wypis ze szpitala. Jeszcze tego samego dnia wieczorem wyruszyliśmy w drogę powrotną do Polski.